O mnie

Mam 56 lat i mnóstwo entuzjazmu by zmieniać świat na lepsze. Dlatego założyłam ten blog.
 
Matematykę pokochałam jakieś 45 lat temu. Gdy miałam 9-10 lat mój ojciec, z wykształcenia inżynier, pokazał mi z matematyki coś, czego nie było jeszcze w szkole. Tak mi się to spodobało, że po kilku spotkaniach wzięłam książkę i uczyłam się już dalej sama. Świat zaczął dzielić się na matematykę i resztę czyli na przyjemność i obowiązek.
 
Kiedy byłam w ósmej klasie (wtedy podstawówka była ośmioklasowa, a gimnazjum nie istniało) dowiedziałam się, że III LO we Wrocławiu organizuje nabór do specjalnej klasy matematycznej. Był to pierwszy rocznik klas (1973), które istnieją tam do dziś. Postanowiłam się do niej dostać. W tym celu musiałam odbyć rozmowę kwalifikacyjną z profesorem Stanisławem Hartmanem. Udało się, zostałam zarekomendowana. Już wtedy wiedziałam, że chcę być profesorem matematyki na wyższej uczelni (tak to sobie naiwnie sformułowałam jako piętnastolatka).
 
Cudowne lata liceum szybko minęły, udało mi się zdobyć wyróżnienie na olimpiadzie i wstęp bez egzaminu na studia (wtedy jeszcze były egzaminy). Przyszłam z najlepszego możliwego liceum, byłam wśród kilku najlepszych osób na moim roku, a i tak studia pamiętam jako ciężką pracę. Godziny, godziny robienia zadań, godziny powtórek przed egzaminami. Pamiętam też kryzysy. W trakcie najpoważniejszego jakiś mądry lekarz zobaczył, że dziewczyna ma nerwicę i wysłał mnie do sanatorium. Wróciłam wypoczęta i gotowa do walki na nowo.
 
Po magisterium zaproponowano mi etat asystenta. Wtedy nie było jeszcze studiów doktoranckich. Wkrótce poznałam profesora Andrzeja Hulanickiego i zaczęłam pracować nad doktoratem pod jego kierunkiem. Poznałam też jego grupę, w której jestem nadal, teraz jako szefowa. Choć oczywiście jest to już inna grupa, tylko kilkoro z nas było jej członkami na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
 
Po doktoracie wyjechałam na postdoka do USA i zobaczyłam inny świat. Był rok 1987. Wszyscy wyjeżdżali z Polski w jedną stronę. Ale nie uczniowie Hulanickiego. Myśmy wracali by budować tu. Wróciłam, bo wiedziałam, że jest to najlepsza możliwa grupa, w której mogę być. Lecąc w sierpniu 1988 r. z powrotem do Polski nie wiedziałam, że za niecały rok "inny świat" będzie już tutaj. Podobne doświadczenia miało wielu pracowników naszego instytutu. Potem w latach dziewięćdziesiątych wspólnie robiliśmy reformę kształcenia, a doświadczenia ze studentami amerykańskimi były bezcenne. Dlatego teraz nasi absolwenci bez problemu dostają pracę w Credit Suisse, Crisil, McKinsey'u czy Nokia Siemens.
 
W 1995 roku habilitowałam się, w grudniu 2000 dostałam tytuł profesora. Obecnie jestem zatrudniona na stanowisku profesora zwyczajnego. Zajmuję się analizą harmoniczną i prawdopodobieństwem. Jestem kierownikiem zakładu Analizy Harmonicznej, w skład którego wchodzi 17 pracowników i 6 doktorantów. Wypromowałam 5 doktorantów i opiekuję się kolejnymi dwoma. Jeden z nich - Dariusz Buraczewski ma już tytuł profesora.
 
W latach 2002-2007 byłam dyrektorem Instytutu Matematycznego. Moje doświadczenia z tego okresu opisałam w artykule "Poradnik anonimowego przyszłego dyrektora" na http://www.math.uni.wroc.pl/~tmr/damek/WYBO.pdf
 
W ostatnim czasie bardzo interesuję się problemami studentów. Zwłaszcza tym jak sprawić by lepiej dawali sobie radę ze studiami. (Patrz moje artykuły na http://www.math.uni.wroc.pl/~tmr/damek/damek.htm). Dlatego rok temu prowadziłam zajęcia z matematyki elementarnej. Bardzo dużo rozmawiałam wtedy ze studentami o tzw. "życiu".
 
Zdobyłam wiele doświadczeń, a teraz chciałabym je przedyskutować z Wami.
 
Ewa